Skip to content
English French German Italian Polish Portuguese Russian Spanish Irish
Aktualności Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Zofia Jakubowska   
20.11.2013.

IX.2013 Sprawozdanie skrajnie subiektywne( i z cudzym słowem) z wyjazdu naukowego do Włoch 18-26 .06.2013

Czas niepohamowanym kołem..., zatem już w nowym roku szkolnym wracam pamięcią do naszego czerwcowego wyjazdu naukowego do Włoch.Od osiemnastego do dwudziestego szóstego czerwca zwiedziliśmy wraz z czterdziestoma dwoma uczniami naszego liceum: Mediolan, Wenecję, Sienę, San Gimignano, Florencję, Rzym i Asyż. By podróż ta nosiła znamiona naukowości :), zarówno uczniowie, jak i my-nauczyciele przygotowaliśmy wykłady, prezentację, prelekcje. Autobus stał się miejscem (zbrodnio)myślenia (patrz: Orwell, Szymborska) i czasem zamyślenia(patrz: lustro, okno lub inna powierzchnia nie do końca gładka). Pani Aleksandra Marciniak opowiadała w swoich wykładach o rodzie Medyceuszy, ich wpływie na życie Florencji,walkach pomiędzy rodami florenckimi o władzę, przedstawiła nam też historię papiestwa, historię Rzymu starożytnego i nowożytnego. Pani Mariola Madzia mówiła o historii sztuki: przedstawiła nam ewolucję twórczości Michała Anioła na przykładzie piet. Opowiadała także, ilustrując wykłady fotografiami, ilustracjami i reprodukcjami o zbiorach największych muzeów włoskich: Galerii Uffizi, Muzeum Akademii i Muzeum Watykańskiego. Ja przedstawiłam krótką historią malarstwa weneckiego, zinterpretowałam Ostatnią Wieczerzę Leonarda oraz próbowałam ukazać kulturowe znaczenie karnawału w Europie średniowiecznej na przykładzie karnawałów weneckich. Nie zabrakło też wykładów uczniów: o kuchni regionów włoskich, o modzie,o karnawałach we Włoszech, o specyfice regionów takich jak Lombardia, Veneto, Toskania, Lazio, Umbria, o obrazie starożytnego Rzymu w literaturze i w filmie.


Podróż ta biegła przez niezwykle wiele ścieżek, zatem, uciekając nieco od braku poetyki sprawozdania, pożyczę słowa od autorów-podróżników, by przywołać choć niektóre z obszarów, a jakich byłam podczas tej podróży.

Słowa: podróż do Włoch- są wiele mówiące, obejmują bowiem nasze doświadczenie, nasze życie we włoskim żywiole, wyzwolenie nowych sił duchowych, narodziny nowych zdolności, zwiększenie skali naszych pragnień. Dokonując się w czasie i przestrzeni, owa podróż prowadzi także przez głębie naszej istoty i zakreśla na dnie naszej duszy oślepiający krąg.(Paweł Muratow)

 

Dzień pierwszy: Mediolan

 Na ulicach centrum miasta powitały nas nie tylko monumentalne klasycystyczne, modernistyczne i jeszcze renesansowe budynki, przestrzeń szerokich ulic godnych stolicy włoskiej gospodarki i finansjery, biała oślepiająca fasada Duomo. Niespodzianką , choć codziennością miasta, był też tłum modeli oczekujących na casting przed jedną z agencji mody. A potem znowu rzeczywistość zupełnie inna. W refektarzu kościoła Santa Maria della Grazie Ostatnia Wieczerza Leonarda Da Vinci. Piękna, gotycka surowa , choć pełna zaokrągleń fasada nie zdradza historii, którą kryje w środku ...Jeden z Was mnie zdradzi...

To pierwsze spotkanie z mistrzami renesansu podczas tej podróży. Z naszym przewodnikiem, panem Stefano Torellim zwiedziliśmy Muzeum Sztuki w zamku Sforzów i tam zobaczyliśmy ostatnią z piet Michała Anioła - Pietę Rondanini.

Paweł Muratow zaś pisze o Mediolanie tak :Pobyt w Mediolanie może sprawić, że zdołamy przyzwyczaić się do Włoch współczesnych. Wszyscy, którzy tu gościmy, już od dawna powinni byśmy mieć to sobie za obowiązek. Kto patrzy na miasta włoskie jedynie jako na muzea, cmentarze lub romantyczne ruiny, gdzie dzisiejsi mieszkańcy stanowią jedynie część nie zawsze udanego sztafażu, ten grzeszy przeciw gościnności okazywanej nam przez ten kraj i naród, który żyje, oddycha, istnieje i ma nie tylko przeszłość, lecz także teraźniejszość. Powinniśmy się z tym pogodzić i znaleźć w sobie tyle taktu, aby Włochom dawnym nie przeciwstawiać Włoch współczesnych, inaczej bowiem okażemy się niegodni zarówno jednych, jak i drugich.


Dzień drugiWenecja

Czy macie kilka osobistych testów za pomocą których sprawdzacie, czy ktoś jest dla Was duszą pokrewną i czy kupilibyście od niego używany samochód? Jednym z moich testów na przystawalność do mnie jest to, czy ktoś, będąc w Wenecji, mówi o tym mieście: "Tu śmierdzi". Jeśli tak, wiem, że nie należy ufać tej osobie tak samo jak tym, którzy nie piją kawy.

To miasto, za każdym razem, gdy w nim jestem, jest chwilą magiczną... Tak wiele tam można znaleźć: historię potęznej republiki, zmagania człowieka z żywiołem, rozpustę karnawałowych nocy , tajemnicę masek, codzienność miasta na wodzie, bizantyjską hieratyczność i bogactwo mozaikowych obrazów, zapach kawy w kawiarni Florian , odbite światło w paciorkach Murano, prawdę komedii dell'arte, asymetryczność gondoli, symetrię koszulek gondolierów, rozproszone światło, ciszę arystokratycznych pałaców, czucie życia, przeczucie śmierci .... I pożyczę znowu słowa od innych, by nie popaść w haniebny patos: Kiedy płyniemy vaporettem, pozostaje za nami świat samochodów, kolei, normalnych ulic i normalnego ruchu. Wenecja ukazuje się od razu w całej wspaniałości: to jest baśń, sen, fantazja –a przecież realne miasto, wynik wiekowych zmagań człowieka z naturą” – zauważa Wojciech Karpiński („Pamięć Włoch”).


Dzień trzeci: Florencja

Nasza podróż w pewnym sensie wiodła też szlakiem twórczości Michała Anioła.W Mediolanie zobaczyliśmy dzieło jego starości, podsumowanie twórczej drogi w Piecie Rondanini. We Florencji zobaczyliśmy początek tej drogi, moment chwały : Dawida. Zobaczyliśmy też koniec drogi mistrza: grób w kościele Krzyża Świętego.

Zakola Arno opowiadają wiele historii, nie tylko tę o Michale Aniele. Florencja to też miasto Giotta, Machiavellego, Dantego,  okrutnej politycznej walki w okresie średniowiecza i renesansu, miasto rzemieślników i rękodzieła, mas turystów i niewidocznych w codzienności centrum zwyczajnych florentczyków.

A na targu San Lorenzo zapach wyprawionych skór, wędzone prosciutto i dumne udźce peklowane najzankomiciej, stragany wielobarwne, głosy wielojęzyczne.Jakby nie Florencja a kawałek Orientu...


Dzień czwarty: Siena , San Gimignano , Orwieto -miasta wzgórz

By nie cytować jedynie Muratowa, ucieknę się do słów Herberta o Sienie: Siena jest miastem trudnym. Słusznie porównywano ją do tworów przyrody- meduzy albo gwiazdy. Plan ulic nie ma nic wspólnego z nowoczesną monotonią i tyranią kąta prostego35 oraz: (...) ta sama biało-czarna katedra, kościoły, dzwonnice, pałace jak wielkie ciemne kamienie, w powodzi spiętrzonych domów, sieć wąskich ulic, oplątujących trzy wzgórza i zagęszczających się wokół il Campo jak zmarszczki wokół oka.

Także Herbert, pisząc o tym mieście, dodaje,że tylko te miasta są coś warte, w których się można zagubić, a potem poetycko: Nad Piazza del Campo- luna plena. Kształty tężeją. Między niebem a ziemią napięta struna. Taka chwila daje dojmujące uczucie zastygłej wieczności. Umilkną głosy. Powietrze zamieni się w szkło. (...) Ziemia będzie krążyć ze mną, nieważnym eksponatem kosmicznego muzeum figur woskowych, którego nikt nie ogląda.


Czy muszę dodawać, że nie do końca nasza podróż była wyjazdem naukowym...?


Paweł Muratow pisze tak o krajobrazie Toskanii:

Byliśmy w sercu Toskanii, na trakcie wiodącym z Florencji do Sieny. W ów dzień listopadowy subtelność i surowa prostota toskańskich krajobrazów zaznaczały się ze szczególną siłą. Jesień, wiejska pora roku - a wokół nas ciągnęła się właśnie wiejska okolica - kryje w swoim łonie głębię i czystość życia. Ale tutejsza wieś jest obdarzona delikatną duszą artysty. Horyzont Toskanii zawsze jest wyraźnie obwiedziony biegnącymi jedna za drugą delikatnymi liniami niewysokich wzgórz. Tak właśnie powinien wyglądać horyzont w ojczyźnie wielkich malarzy.


Opis ten przystaje też do letniego krajobrazu drogi, która wiodła nas od San Gimignano-Manhattanu Toskanii, przez czerwoną Sienę-miasto wzgórz, palio, placu Campo i katedry- jednego z największych spektakli średniowiecznej sztuki aż po kolejne miasto na wzgórzu -Orwieto i jego katedrę czarowną w promieniach zachodzącego słońca.

Toskania w tym roku w czerwcu nie kwitła słonecznikami, ale prawie każdy zakręt dróg wiodących pomiędzy jej miastami przynosił niespodzianki: kamienne wieże, winnice, lawendowe pola, cyprysy, tuje, oliwki niby tak znane choćby z malarskich płócien a tak zaskakujące i i cieszące ciągle na nowo.

Tessa Capponi Borawska tak to ujmuje:

Cyprysy są zawsze te same i ten sam wielki dom, tylko drobiazgi ulegają zmianie.Każdego roku rodzi się coś nowego i coś starego znika, ale przez krótkie mgnienie oka mam poczucie bycia poza czasem; patrzę na te cyprysy i mam wrażenie, że patrzyłam na nie stale, jakbym w ogóle stąd nie wyjeżdżała.


Dzień piąty i dzień szósty: Rzym

I znowu podpowiem sobie słowami Muratowa: Zmysł Rzymu niełatwo określić, ponieważ składa się z mnóstwa zwyczajnych, najczęściej ulotnych wrażeń, których dostarcza każdy dzień pobytu w tym mieście. [...] Zachowujemy w pamięci zaledwie kilka takich chwil, w których Rzym jak gdyby odsłaniał się przed wzrokiem naszej duszy. Ich łańcuch tworzy różnorodne wzory: składają się na nie rozmaite postaci, które miały tu swoją siedzibę. I w nich właśnie zawiera się owa miara indywidualna, wiążąca każdego z nas z Rzymem, a zarazem owa miara wieczna, widoma dla każdego, kto potrafi odczuć urok Rzymu. Mówiąc o Rzymie nie myślimy ani o jego dziejach, ani o jego bohaterach, ani o starożytnych zabytkach i skarbach sztuki; myślimy o owym zmyśle Rzymu, wpisanym na karty naszego życia. [...] "Kto dobrze poznał Włochy – pisze Goethe — a zwłaszcza Rzym, ten już nigdy nie będzie całkiem nieszczęśliwy".

Poczucie szczęścia w tej wędrówce budował spacer po forach cesarskich, szybka podróż w czasie w Muzeach Watykańskich i spotkanie z obrazami Rafaela i Michała Anioła oraz Caravaggia, wędrówka po placach rzymskich, rzymskie wakacjowanie nad fontannami Czterech Rzek, Neptuna, Trytona, di  Trevi, wędrówka bez końca nawą Bazyliki św.Piotra

i nisza tamże, gdzie delikatna młoda kobieta trzyma na kolanach Syna. A miarą radości mniej wieczną ,ale jakże ważną były smaki lodów, zapach rozgrzanego asfaltu, jasność kapitolińskiego wzgórza, zakupy w rzymskim Benettonie, feeria głosów, zapachów, dotyk trawertynu-pastelowej twarzy miasta.

Ewa Bieńkowska doda: Po co jeżdżę do Rzymu? [...] Jeżdżę tutaj dla dzieł sztuki, które szczególnie przemawiają do serca, zupełnie innych w charakterze od tych na północ od Alp. Naznaczonych pogodą i dostojeństwem, czasem z piętnem wyszukania i przesady. Dla tego dzieła sztuki, jakim są najpiękniejsze dzielnice miasta, całe szlaki zabudowy: place, ulice, pałace, fontanny, kościoły. Dla rzeki gęsto obsadzonej platanami, przez które rysują się wzgórza drugiego brzegu. Dla szybkiego espresso na stojąco obok mego pensjonatu, dla możliwości wypicia białego wina przed półkolistym krużgankiem Santa Maria della Pace. Dla via Giulia w deszczu, kiedy z witek dzikiego wina zwieszających się z łuku nad ulicą kapią szkliste krople.
Kościoły są świadkami wiary, ale w Rzymie wydają się przede wszystkim świadkami czasu. Ze względu na otoczenie, które zachowało pamięć o wiekach, jak nakładające się warstwy geologiczne - i ze względu na życie każdego z nich, na którym odcisnęły się kolejne epoki. Dlatego spacer po tych kościołach jest kluczem do Rzymu i do historii Europy.


Dzień siódmy: Asyż

Ostatnim etapem tej podroży był Asyż. Pierwsze skojarzenie? Miasto św Franciszka i św.Klary?

Na pewno też. Z naszej podróży jednak zapamiętam jasną plamę miasta na umbryjskim wzgórzu, wędrówki kamiennymi , wąskimi ulicami, zieleń przecinaną głosem cykad i świerszczy, jednolitą fasadę katedry św.Rocha i pietę najprostszą , wzruszającą tamże. Asyż to historia zapisana we fresku, to opowieść o malarstwie europejskim i jego drodze do realizmu, to także przywołanie, jakże współczesnej, dyskusji o wartości ubóstwa.

Po kilkugodzinnym pobycie w Asyżu rozpoczęła się podróż powrotna do domu.... a może w ogóle z domu  nie wyjeżdżaliśmy, może odnaleźliśmy go tylko gdzie indziej?


Słowa, słowa, słowa.... Jeśli chcielibyście innego obrazu tej wyprawy, znajdziecie go tu: http://2lo.rybnik.pl/component/option,com_ponygallery/Itemid,29/func,viewcategory/catid,133/


 

***** 

2013 W tym roku szkolnym wyjeżdżamy do Włoch od 18.VI- 26.VI.2013 r.Będzie to wyjazd turystyczno-krajoznawczy, ale także naukowy :).Osoby zainteresowane proszę o zapoznanie się z programem, który znajduje się poniżej.Zainteresowanych proszę o kontakt . 18.06-26.06 1 dzień: 17.00 wyjazd z miejsca zbiórki, przejazd nocny do Włoch 2 dzień: Mediolan: Katedra, Kościół Santa Maria della Grazie, gdzie znajduje się Ostatnia Wieczerza Leonarda da Vinci, zwiedzanie z przewodnikiem Muzeum Sforzesco, Duomo,obiadokolacja i nocleg w ok. Mediolanu 3 dzień: śniadanie, Wenecja, zwiedzanie z przewodnikiem:Plac św. Marka, Bazylika św. Marka, Canale Grande, obiadokolacja i nocleg w płn. Włoszech 4 dzień: śniadanie, Florencja, Katedra Santa Maria del Fiore, Baptysterium, Palazzo Vecchio, Piazza Della Signoria, wizyta w Museo dell'Accademia(Dawid), Most Złotników, obiadokolacja i nocleg w ok. Montecatini Terme 5 dzień: śniadanie, Siena, Piazza il Campo, Katedra, Kościół św. Katarzyny, obiadokolacja i nocleg w ok. Orvieto 6 dzień: śniadanie, Rzym, zwiedzanie Wiecznego Miasta z przewodnikiem,m.in place i fontanny,Muzea Watykańskie, obiadokolacja i nocleg w ok. Fiuggi 7 dzień: śniadanie, Rzym, zwiedzanie Wiecznego Miasta, m.in:wybrane bazyliki, Rzym starożytny obiadokolacja i nocleg w ok. Fiuggi 8 dzień: śniadanie, Asyż (9 godz.), Bazylika św. Franciszka, Bazylika św. Klary, Katedra św. Rufina, spacer uliczkami Asyżu, Bazylika Matki Bożej Anielskiej z Porcjunkulą, przejazd nocny do Polski 9 dzień: przyjazd na miejsce zbiórki w godzinach rannych

****

 IV.2009

Poniżej zamieszczam harmonogram naszych wspólnych zajęć w czasie wizyty licealistów z Liceum  im.D.Crespi w Busto Arsizio w dniach 25.03.2009-1.04.2009.Teraz, gdy już myślimy o rewizycie we Włoszech ,może on być pretekstem do uporządkowania wspomnień spotkania z naszymi włoskimi gośćmi.Dla tych, którzy zafascynowani są językiem włoskim zamieszcza także włoskojęzyczną wersję harmonogramu ku miłemu języka ćwiczeniu.:)

Harmonogram wymiany (plik pdf)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Gimnazjum

strona www Gimnazjum Dwujęzycznego nr 18 w Rybniku:

g18.rybnik.pl

Zamów biuletyn






Logowanie






Hasło?