| Lata dwudzieste, lata trzydzieste |
|
|
|
| Redaktor: Krzysztof Lazaj | |
| 13.12.2011. | |
|
Lata dwudzieste, lata trzydzieste… Dnia 10 listopada br. zaproszeni goście, pani dyrektor naszego zespołu szkół oraz uczniowie klasy 2g i 3g mieli okazję uczestniczyć w spektaklu upamiętniającym kolejną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Został on przygotowany przez panią Jolantę Palinką, a wykonany przez uczniów naszej szkoły. Rzeczony spektakl rozpoczął się o godzinie 14.00 złożeniem kwiatów przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego. W tym czasie młodzież miała okazję wysłuchać kilka pieśni patriotycznych. Wystrój auli, przygotowany z niezwykłą precyzją, wzmagał atmosferę podniosłości i podkreślał poważny charakter uroczystości. W podobnej konwencji utrzymany był występ Jagody Klimek, który rozpoczął całe przedstawienie. Tym większe było zaskoczenie wszystkich obecnych, gdy na scenę wkroczyły Laura Wilk i Sandra Malgrab. Wykonały one brawurowo utwór Lata dwudzieste, lata trzydzieste, który w oryginale śpiewała Ludmiła Warzecha. Następnie zostaliśmy zapoznani z informacjami na temat Qui pro quo, czołowego warszawskiego kabaretu, w którym bawiła się polska elita czasów dwudziestolecia międzywojennego. Wielu wybitnych twórców tamtego okresu tworzyło teksty wykorzystywane w kabaretach, m.in. grupa Skamander. Jednym z skamandrytów, z którego tekstami mieliśmy okazję się zapoznać podczas spektaklu był Julian Tuwim. Sara Smyczek wyrecytowała w sposób kunsztowny, harmonijny i melodyjny jeden z jego wierszy. Również Piotr Tłustochowicz po raz kolejny udowodnił, iż jest świetnym artystą. Zaprezentował swoje interpretacje piosenek wybitnego tenora Jana Kiepury. Kolejnym pozytywnie zaskakującym wykonawcą był barwnie przebrany Maurycy Bór, który zaśpiewał Bo to się zwykle tam zaczyna Mieczysława Fogga. Warto wspomnieć, iż piosenka ta jest polskim tłumaczeniem utworu Let’s do it (let’s fall in love) Cole Portera. W trakcie spektaklu został wykorzystywany również sprzęt audiowizualny auli. Mieliśmy okazję obejrzeć klip z filmu Piętro wyżej, w którym Eugeniusz Bodo występuje w roli polskiej Mae West i interpretuje Sex appeal, w którym wykorzystuje słynne kresowe „ł”. Pod koniec przedstawienia zostaliśmy zapoznani z charakterystycznym gatunkiem literackim dwudziestolecia międzywojennego, czyli ze szmoncesem. Była to satyra na pewien odłam snobującego się społeczeństwa żydowskiego. Najprawdopodobniej nazwa „szmonces” została wymyślona przez twórców Qui Pro Quo, w jednym z numerów Robotnika. Pierwsze szmoncesy pojawiły się zaraz po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Miłosz Lindner, w najbardziej znanym szmoncesie pt. Sęk, naśladując charakterystyczny akcent żydowski, wystąpił razem z Jakubem Kołodziejem. Wcielili się oni w role Goldberga i Rapaporta, bawiąc widownię odpowiednio wykorzystując czynniki prozodyczne języka, jak również poprzez swój ubiór. Na koniec przemówił pułkownik Tadeusz Dłużyński ze Związku Piłsudczyków. Pochwalił on występ, podziękował pani dyrektor ze serdeczne przyjęcie, a także pani Jolancie Palińskiej za oryginalną konwencję obchodów niepodległości. Następnie podzielił się wspomnieniami z okresu międzywojnia. Podsumowując, uważam, iż był to doskonały spektakl, tak różny od sztampowego sposobu obchodzenia 11 listopada. Młodzież powinna zaznajamiać się z dobytkiem polskiej kultury, z tego nieco zapomnianego okresu. Należy pamiętać, iż nie był to tylko okres kryzysu ekonomicznego, ale także rozwoju wybitnych prądów artystycznych. Na pewno nie można zaprzeczyć słowom piosenki: Lata dwudzieste, lata trzysieste/ Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem… Patryk Górczyński, kl. IIg Kreacje występujących, wystrój auli oraz jakość wykonania wypadły znakomicie i zachwyciły wszystkich. Zaduma, ale także kontrastująca z nią charyzma i radość – te cechy idealnie opisują obchody niepodległości w II LO w Rybniku. Różnorodność repertuaru sprawiła, iż nie sposób było się nudzić. Bez wątpienia można stwierdzić, że dobór obsady był bardzo dobry. Ogromnym atutem stały się też kostiumy, które ukazywały ówczesne realia modowe. Najlepszym pomysłem było rozegranie przedstawienia na dwóch płaszczyznach: na scenie, ale również przed stołami gości. Wzmogło to z pewnością zainteresowanie obserwatorów. Wspaniałe kreacje aktorskie oraz repertuar sprawiły, że zaproszeni goście bez wątpienia mogli poczuć magię tych radosnych lat, które nastąpiły tuż po odzyskaniu niepodległości. Sądzę, że uroczystość najlepiej można podsumować słowami wypowiedzianymi przez jednego z gości: „Żałuję, że nie ma tego w telewizji” |
|
| Zmieniony ( 13.12.2011. ) |
| następny artykuł » |
|---|


